Wiele osób twierdzi, że problemy są normalne w każdym związku i że wszyscy przeżywają wzloty i upadki, a szczęśliwe związki to wymysł telewizji. Jest to częste tłumaczenie osób będących w nieszczęśliwych związkach. W każdym związku zdarzają się kłótnie i nieporozumienia, to fakt. Nie będę z tym polemizować. Jest jednak duża różnica między małym, a dużym problem między zakochanymi. W przypadku występowania tych drugich uważam, że nie ma co się zadowalać słabym związkiem, "bo wszyscy"....
Skąd więc można poznać czy mamy zwykłe problemy, które da się pokonać, czy też w naszym związku jest coś nie tak?
W zdrowym związku powinno występować kilka czynników:
-szacunek,
-akceptacja,
-zaufanie,
-uczucie,
-pożądanie,
-wsparcie,
-przyjaźń,
-umiejętność rozmawiania o problemach,
-wolność,
-takie samo poczucie humoru,
-wzajemna troska,
-porozumienie w kwestii spędzania wspólnego czasu,
-wspólne plany na przyszłość,
-rozmawianie o wszystkim,
-podobne w kwestiach społecznych.
Niby tak wiele, ale moim zdaniem to podstawy tworzenia dobrego związku. Gdy któregoś czynnika nie ma wszystko może się zawalić. Jak usłyszałam od osoby będącej 30 lat w szczęśliwym związku, najważniejszy jest szacunek. Podzielam ten pogląd. Uważam, że długoletnie związki warto ratować dopóki jest szacunek. Jeżeli chodzi o młodsze związki, to nie warto ich kontynuować także, gdy brakuje innych czynników i nie jesteśmy w stanie tego naprawić.
A Wy co o tym myślicie? Dopisalibyście coś do tej listy? A może coś Waszym zdaniem jest nieistotne?
Czytaj więcej ...
Skąd więc można poznać czy mamy zwykłe problemy, które da się pokonać, czy też w naszym związku jest coś nie tak?
W zdrowym związku powinno występować kilka czynników:
-szacunek,
-akceptacja,
-zaufanie,
-uczucie,
-pożądanie,
-wsparcie,
-przyjaźń,
-umiejętność rozmawiania o problemach,
-wolność,
-takie samo poczucie humoru,
-wzajemna troska,
-porozumienie w kwestii spędzania wspólnego czasu,
-wspólne plany na przyszłość,
-rozmawianie o wszystkim,
-podobne w kwestiach społecznych.
Niby tak wiele, ale moim zdaniem to podstawy tworzenia dobrego związku. Gdy któregoś czynnika nie ma wszystko może się zawalić. Jak usłyszałam od osoby będącej 30 lat w szczęśliwym związku, najważniejszy jest szacunek. Podzielam ten pogląd. Uważam, że długoletnie związki warto ratować dopóki jest szacunek. Jeżeli chodzi o młodsze związki, to nie warto ich kontynuować także, gdy brakuje innych czynników i nie jesteśmy w stanie tego naprawić.
A Wy co o tym myślicie? Dopisalibyście coś do tej listy? A może coś Waszym zdaniem jest nieistotne?







